czwartek, 20 maja 2021

Rozdział X

Rozdział X

Krótka rozprawa o sprawach damsko-męskich

W tym samym czasie, w którym Maciek przeprowadzał swoją zemstę, jego starszy brat poszedł na spacer. Chciał odetchnąć świeżym powietrzem, a prócz tego też nieco przemyśleć sobie pewne sprawy. Pisał ostatnio pracę na temat ideałów, jakimi kierował się przez stulecia świat, a które z czasem upadały i zostały w taki lub inny sposób zniszczone lub zastąpione przez idee zupełnie inne. Gdyby ktoś go zapytał, po co właściwie pisze swoje dzieło, odpowiedziałby zapewne:
- Właściwie, to sam nie jestem pewien. Piszę dlatego, że tak mi w sercu gra. Nie umiem inaczej. Muszę pisać. Muszę przelać na papier wszystko, co czuję, co mi rozdziera duszę i nie daje spokoju. Wyrażam w ten sposób swoje uczucia. Czy jednak wierzę w to, że ktoś zechce te moje wypociny czytać? Nie bardzo. Sądzę, że raczej nikogo to dzieło nie zainteresuje. Nie w dzisiejszych czasach. Może tak w przyszłości, ale dzisiaj jeszcze nie. Ale przecież nie po to pisarz pisze, aby wszyscy ludzie go czytali. Pisarz pisze dlatego, że czuje potrzebę wyrażania siebie. I żeby czytali i zachwycali się nim ci, którzy robić to powinni. Którzy umieją docenić jego pracę i którzy rozumieją to, co on pisze.
Tak by z pewnością Piotr odpowiedział komuś na temat swoich prac, gdyby oczywiście ktoś go o nie zapytał. Ale nikt nie pytał, dlatego też siedział cicho i po prostu robił swoje, mając przy tym ogromną nadzieję, że jacyś jego potomkowie przeczytają tę książkę i zrozumieją jej przekaz.
Idąc ulicą, pogrążony w tego rodzaju myślach, Piotr zastanawiał się nad jakże ważnymi dla niego faktami. Przede wszystkim nie był pewien, o czym teraz w swojej powieści powinien napisać. W końcu opisał już naprawdę bardzo dużo. Co można by jeszcze w tym dziele dopisać?
Gdy tak nad tym wszystkim rozmyślał, nagle zauważył idącą w jego stronę Gabrysię. Chyba też była pogrążona we własnych myślach, ponieważ z jakiegoś powodu nie zwróciła na niego dopiero wtedy, gdy o mało nie wpadła na niego.
- Ojej, ostrożnie! Jak ktoś buja w chmurach, to potem tak się dzieje, że wpada się na innych - rzucił żartobliwie Piotr - Po ziemi trzeba stąpać twardo albo wcale.
- Mnie pan to mówi? - jęknęła smutno Gabrysia - Kto jak kto, ale ja wiem o tym doskonale. Przepraszam bardzo, że na pana wpadłam. Nie planowałam tego.
- Rozumiem, nie musi się pani tłumaczyć. Wiele dziewczyn na mnie leci, a więc panią to także musiało prędzej czy później spotkać.
Gabrysia spojrzała na niego ironicznie i zapytała:
- Wiele dziewczyn, tak? Jak to dobrze, że ja już jestem kobietą.
- Uważa pani, że kobieta jest odporna na męski czar i wdzięk?
- Najpierw mężczyzna musi go mieć, aby go kobieta dostrzegła.
- Najpierw kobieta musi założyć okulary, żeby zauważyć to, co dla innych jest aż nadto oczywiste.
To mówiąc, Piotr wyszczerzył delikatnie swoje zęby w uśmiechu satysfakcji. Gabrysia zaś zazgrzytała swoimi w niemej bezsilności, aż w końcu powiedziała:
- Faceci. Naprawdę wszyscy jesteście jednakowi. Macie się za playboyów, a my przez was tylko cierpimy i mamy problemy.
To mówiąc, ruszyła powoli w swoją stronę, jednak zaintrygowany jej słowami nie zamierzał odpuścić i chciał się koniecznie dowiedzieć, o co jej chodziło.
- Wybacz, Gabrysiu. To znaczy, pani Gabrielo. Ja przecież nie chciałem cię w żaden sposób urazić. To znaczy, panią urazić.
Słysząc tę uroczą nieporadność w zadecydowaniu, w jaki sposób ma się do niej zwracać, Gabrysia uśmiechnęła się lekko i złość na Piotra jej przeszła.
- W porządku. Mówmy sobie na „ty”. Z twoim bratem już jestem po imieniu, a już dawno powinnam była poprosić go, żeby mi mówił po imieniu. Jak mi on ciągle mówił per „pani”, to się czułam strasznie staro. Dlatego go poprosiłam, żeby mi mówił na „ty”. Z tobą też chciałabym przejść na podobny etap.
- Miło mi to słyszeć, bo mam podobne pragnienie - odparł na to wesoło Piotr, ale szybko spoważniał - Powiedz mi, czy wszystko w porządku?
- Niestety, nie jest w porządku - odpowiedziała mu Gabrysia - Natalia dostała zapalenia płuc.
- Twoja siostra?
- Tak. Co chwila kaszle i się męczy, biedactwo.
- Ale chyba wyjdzie z tego, prawda?
- Wyjdzie, lekarze są dobrej myśli. Ale i tak czuję się źle, ponieważ to jest po części moja wina.
- Dlaczego tak uważasz?
- Ponieważ nie upilnowałam jej. Nie upilnowałam mojej małej Nutrii, znaczy Natalii. A ta włóczyła się po okolicy i złapała zapalenie płuc. No i jeszcze ten głupi chłopak.
- Jaki chłopak?
- Robert Rojek, kolega z klasy Natalii. On... On zrobił coś naprawdę podłego.
- A co takiego?
Gabrysia zmieszała się, gdy usłyszała to pytanie. Jej twarz spłonęła mocnym rumieńcem, a ona sama nie umiała powiedzieć głośno tego, co teraz czuje. Dlatego odparła:
- Wolałabym o tym nie mówić.
- Dlaczego? To jest aż tak podłe, co on zrobił?
- Podłe może nie, ale obrzydliwe na pewno.
- Powiedz, proszę. Obiecuję, że nikomu nie powiem.
Gabrysia westchnęła załamana, jakby rozważała w głowie, czy powiedzieć, po czym odparła:
- On ją podglądał, gdy się kąpała.
Piotr aż stanął w miejscu, gdy to usłyszał. Naprawdę? To była ta podła rzecz, której się dopuścił? Poważnie ktoś robi z tego jakąś aferę?
- Poważnie? Podglądał Natalię w kąpieli? - zapytał - Gdzie? U was w domu?
- Nie, no coś ty? - odpowiedziała mu na to Gabriela - Natalia poszła z dwiema swoimi koleżankami nad jezioro i tam te wariatki rozebrały się do naga i kąpały się jakby nigdy nic. A Robert i ten jego zboczony kolega, brat jednej z jej koleżanek, poszli ich podglądać. One to odkryły, wpadły w panikę, Natalia szybko się ubrała i nie wytarła się porządnie, przez co ją zawiało, gdy się podniósł wiatr i złapało ją zapalenie płuc, czy coś podobnego. No i teraz leży w szpitalu. A to wszystko przez tego małego drania.
- Moim zdaniem trochę za surowo go oceniasz. Przecież nikt nie kazał twojej siostrze tak się zachowywać i ryzykować swoje zdrowie.
- Może i nie, ale naprawdę postąpił podle, podglądając ją. I ten jego kolega. Własną siostrę podglądać?
- A ta siostra ile ma lat?
- Trzynaście, tak jak Natalia.
- Aha, to chyba zaczynam rozumieć.
Gabrysia spojrzała na niego zdumiona i zapytała:
- Co zaczynasz rozumieć?
- Dlaczego to zrobili. Trzynastolatki już zaczynają nabierać krągłości. A oni już są w tym wieku, że się dziewczynami interesują. No właśnie, ile oni mają lat?
- Obaj mają po czternaście.
- No widzisz. W tym wieku to zupełnie naturalne, że zaczyna nas ciągnąć do płci przeciwnej i chcemy ją poznawać bardzo dokładnie. Im dokładniej, tym lepiej. Ty w ich wieku nie miała ciągotek do chłopaków?
- No, jakoś nie. Ja się prowadziłam zawsze porządnie.
Piotr spojrzał na nią ironicznym wzrokiem i powiedział:
- To widać.
Po tych słowach ruszył przed siebie, jednak Gabrysia go zaraz dogoniła. Bez trudu wyczuła w jego głosie kpinę z jej osoby i musiała tę sprawę wyjaśnić.
- Słucham? Co to miało niby znaczyć?
- To, że zawsze byłaś jakaś inna. Gdy twoje koleżanki miały swoje problemy nastoletnie, ty ciągle zachowywałaś się tak, jakbyś już była dorosła. Przez to teraz nie umiesz zrozumieć wielu spraw, które się dzieją wokół ciebie.
- Oho, a to ciekawe. A jakich to spraw ja nie rozumiem, co?
- A różnych. Na przykład takich, że właśnie robisz z igły widły.
- Że słucham?! Moja siostra została upokorzona przez tych dwóch typków! Naprawdę sądzisz, że to nic takiego?!
- Nie pochwalam ich zachowania, ale powinnaś wyjaśnić siostrze, że w tym wieku chłopcy już tak mają. Ciągnie ich do dziewczyn, odkrywają w sobie pewne uczucia, których wcześniej nie czuli i muszą dać jakoś temu upust. Pragną również pięknych widoków. A czy jest piękniejszy widok niż naga dziewczyna w kąpieli? Te kropelki wody słodko spływające po jej ciałku i mieniące się w blasku słońca. Aż by się chciało być tymi kropelkami i wędrować po wszystkich okolicach tej cudownej postaci.
- Ulala. Ale poeta z ciebie - zakpiła sobie Gabrysia - Wnoszę z tego, że masz ogromne doświadczenie w tych sprawach.
- Przez grzeczność nie będę zaprzeczał - zachichotał Piotr.
- Oczywiście. Grzeczność jest cechą, której w ogóle nie znasz. Podobnie jak i skromność. Ale co się dziwić? Zostałeś rozpieszczony przez kobiety, które bardzo łatwo ci ulegały i były niezwykle frywolne i mamy tego efekty.
- Kto powiedział, że były frywolne i że mnie rozpieściły?
- Oczywiście, nie rozpieściły cię. Jesteś święty i jedynie nagie panie, które w swoim życiu widziałeś, to panie na twoich plakatach. To chcesz powiedzieć?
Piotr zarumienił się lekko zawstydzony i odparł:
- No, nie do końca.
- A widzisz. Miałam zatem rację - powiedziała z satysfakcją Gabrysia.
- Hej! Przecież to, że nie byłem święty jeszcze nie oznacza, że jestem jakimś Casanovą. Poza tym, po co rozmawiamy o mnie?
- Sam zacząłeś.
- Nie, ja tylko chciałem powiedzieć, że to normalne w wieku tych chłopców mieć takie ciągotki.
- I podglądać cudze siostry w kąpieli? I swoje własne też? Może mi powiesz, że ty też tak robiłeś?
- No, w sumie to... Tak.
Gabrysia aż stanęła w miejscu, gdy to usłyszała.
- Poważnie? A niby jakim cudem? Przecież nie masz siostry.
- Ja nie, ale kolega miał. No co? Obaj mieliśmy wtedy dziesięć lat.
- Super, jeszcze lepiej. I pewnie ta siostra nie miała do ciebie o to pretensji, prawda?
- Przeciwnie, miała ochotę mnie zlinczować. Ale przekonałem ją jakoś, aby tego nie robiła. Potem była moją pierwszą dziewczyną.
- Nieźle. A wiesz co? Twój brat idzie w twoje ślady.
- Co masz na myśli?
- Widziałam wczoraj, jak czaił się przed pokojem Kreski, kiedy ta się w nim przebierała i patrzył na nią przez uchylone drzwi.
Piotr lekko zachichotał i odpowiedział na to:
- Zuch chłopak. Ale skąd wiesz, że ją podglądał?
- Przecież stał pod jej drzwiami.
- To przecież żaden dowód.
- Żaden dowód? No, może i żaden. Ale powinien się wstydzić.
- A czemu? Że skorzystał z okazji?
- Jakiej okazji?
- Otwartych drzwi. A poza tym, pomyśl logicznie. Jakby Kreska nie chciała być podglądana, to by nie zostawiła uchylonych drzwi. To chyba oczywiste. Wiem o tym dobrze z własnego doświadczenia.
Gabrysia prychnęła z pogardą i mruknęła:
- Miałam rację. Baby cię rozpuściły.
- Hej, skąd niby taki wniosek?! - zapytał ironicznie Piotr.
- Mówię tylko to, co sam powiedziałeś.
- Ale to nieprawda. Zawsze o każdą dziewczynę musiałem się mocno starać.
- Naprawdę? I ile czasu potrzebowałeś, żeby je uwieść?
- No, to różnie bywało. Zwykle miesiąc, czasami krócej.
Gabrysia wybuchła gromkim śmiechem.
- No, rzeczywiście nie jesteś rozpuszczony. Miesiąc, czasami krócej. To jest rzeczywiście strasznie długi okres czasu.
- Ale wiesz, jakie katusze przeżywałem przez każdy taki miesiąc? Pragnąłem samej bliskości z tą dziewczyną i nic. Dla mojego ciała i mojej duszy to była wręcz męczarnia nad męczarnie.
- Biedny Piotruś. Musiał czekać miesiąc, zanim dziewczyna wskoczyła mu do łóżka. Rzeczywiście, straszne katusze - kpiła sobie Gabrysia, klepiąc go złośliwie po ramieniu.
Piotr poczuł, że ogarnia go gniew. Jakim prawem ta zarozumiała feministka chce go pouczać i jeszcze kpić z niego? Musiał jej dokuczyć.
- No widzisz, ale przynajmniej ja zabiegałem o dziewczyny, zanim je w końcu uwiodłem. Niektórzy robili odwrotnie.
Gabrysia przestała się śmiać, doskonale rozumiejąc przytyk do swojego męża, Janusza Pyziaka, którego nigdy by przecież nie poślubiła, gdyby nie zaszła z nim w ciążę podczas jednego letniego wyjazdu pod namioty. Musiała przyznać, że jej luby jakoś nie skakał z radości na wieść o tym, że będzie ojcem i dopiero matka Gabrysi musiała go przekonać do ślubu ze swą najstarszą córką. Janusz oczywiście spełnił swój obowiązek, ale nie ukrywał faktu, że robi to w pewnym sensie, pod moralnym przymusem. Mimo wszystko wokół córki, którą Gabrysia mu urodziła, długi czas skakał i okazywał jej zainteresowanie, ale z czasem znudziło mu się to i wyjechał do Australii i długo nie wracał, nie dając przy tym żadnej pewności, że kiedykolwiek wróci. Czy Gabrysia go kochała? Trudno jej było teraz powiedzieć to tak na pewno. Słowa Piotra jednak uderzyły w nią mocno, dlatego musiała to okazać.
- Rozumiem, że przypominanie mi wiecznie o tym, jak to fatalnie wybrałam sobie męża jest twoim życiowym celem? - zapytała Gabrysia.
- Ależ przeciwnie. Nie chciałem cię urazić. Po prostu bardzo nie lubię kpin z mojej osoby - odpowiedział na to Piotr.
- Ja również ich nie lubię. Poza tym, nie o tym rozmawialiśmy.
Piotr zrozumiał wtedy, że źle zareagował i zranił uczucia Gabrysia. Ucieszył się więc, że ona, jego sąsiadka o dobrym sercu i niewyparzonej buzi, zmieniła dość szybko temat rozmowy, wracając do pierwotnego.
- Masz rację, rozmawialiśmy o czym innym. O Robercie i jego głupim, jakże karygodnym zachowaniu.
- Słusznie to określiłeś. Wreszcie się w czymś zgadzamy. Głupim i nad wyraz karygodnym zachowaniu.
- Tak, postąpił podle, ale chodzi o to, że to taki wiek. Dziwi mnie wręcz, że nie zaczął już wcześniej.
- Może zaczął wcześniej, tego nie wiem. A może po prostu nie spotkał dotąd ciebie, aby mieć z kogo brać przykład?
- Wielka szkoda, że nie brał przykładu ze mnie. Dużo by się mógł nauczyć.
- Uhm, zwłaszcza o plakatach z nagimi paniami, co? Wątpię, aby ciekawiło go zdanie faceta, którego chyba jedyne doświadczenie z kobietą to gapienie się na jej nagą postać na plakacie.
- Hej, co ty wygadujesz?! Przecież mówiłem ci, że miałem dziewczyny. A ty mi nawet mówiłaś, że mnie rzekomo rozpuściły.
- Że jesteś nad wyraz rozpuszczony, to pewne. Ale czy przez kobiety? Tu bym się mogła mylić.
Piotr zrozumiał, że błędne koło, które właśnie zataczają, nie skończy się, jeśli będą dalej sobie dogryzać.
- Mieliśmy mówić o twojej siostrze. Musisz jej wyjaśnić, że choć nie było to miłe, to musi zrozumieć, że chłopcy w tym wieku niekiedy tak mają. Właściwie, to nawet częściej niż „niekiedy”. To dla wielu rzecz normalna.
- Normalna? Podglądać nagie dziewczyny w kąpieli?
- ŁADNE nagie dziewczyny, Gabrysiu. To dużo różnica. Jak dziewczyna ma co pokazać, to niech się nie dziwi, że może kusić, aby ją podglądać.
- Aha, czyli to wina dziewczyn, kiedy je ktoś podgląda w kąpieli?
- Można tak powiedzieć. Jakby nie były ładne, nikt by ich nie podglądał.
- Mnie jakoś nikt nie podglądał w kąpieli.
- No właśnie. Nie zastanawiało cię nigdy, dlaczego?
Gabrysia spojrzała na niego oburzona i fuknęła niczym obrażona kotka, po czym powiedziała przez zaciśnięte zęby:
- Tego to ci nigdy nie zapomnę.
- Zapomnisz, moja słodka. Zapomnisz - odpowiedział ironicznie Piotr - Łatwo się zapomina, zarówno to, co jest dobre, jak i to, co jest złe. Przy czym to, co dobre łatwiej zapominamy niż to, co złe. Taka nasza natura. Ale z czasem zapominamy o wszystkim.
- Kto niby zapomina? Ja na pewno nie. Ja zawsze wszystko dobrze pamiętam.
- Ja również wszystko dobrze pamiętam. A zwłaszcza to, co czuję i do kogo to czuję.
To mówiąc, Piotr spojrzał na swoją rozmówczynię wzrokiem pełnym uczucia, które sprawiło, że dziewczyna zmieszała się mocno, nie wiedząc przez chwilę, co ma odpowiedzieć.
- Jak mówiłem, ty łatwo zapomnisz o wszystkim, jestem pewien. A ja zawsze będę wszystko pamiętał.
- Mowa trawa - rzuciła ze złością Gabrysia i weszła gniewnym krokiem do domu na ulicy Roosevelta 5.
Piotr patrzył na nią odchodzącą i rzekł po cichu:
- Tak, mowa trawa. Ale ja zawsze będę pamiętał. Wszystko. Zwłaszcza to, co ciebie czuję, ty zarozumiała feministko bez klasy. A ty łatwo zapomnisz o tym, o czym oboje tutaj rozmawialiśmy. Zapomnisz też o tym, że mąż miał cię w nosie przez tak długi czas i gdy wróci, znowu posłusznie uszykujesz mu jego ulubione pierogi z mięsem i kapustą. I wszystko wróci do normy. I nic się w naszym życiu nigdy już nie zmieni. Taka kolej rzeczy. Ja pamiętam, ty zapominasz. Taka kolej rzeczy.
Po tych słowach wrócił do swojego mieszkania i zabrał się za szykowanie dla siebie obiadu.
Gabrysia z kolei wróciła do mieszkania zła i w furii chciała trzasnąć drzwiami o futrynę, jednak w ostatniej chwili zrezygnowała z tego, przypominając sobie, że przecież jest tu w domu jej dziecko. Nie powinna je więc budzić, jeśli oczywiście ono śpi. Zrzuciła więc buty, wdziała pantofle i poszła do pokoju, gdzie spała sobie jej córeczka w łóżeczku. Wyglądała tak słodko, tak cudnie, że Gabrysi przeszła od razu cała złość.
- Śpi? - odezwał się nagle głos jej matki.
Pięćdziesięcioletnia Melania Borejko, kobieta już mocno siwawa, której oczy niegdyś były niebieskie, a obecnie nabrały odcienia szarości, weszła ostrożnie do pokoju dziecka. Była skromne ubrana, podobnie jak i Gabrysia, choć ona wolała długą spódnicę do kostek barwy ciemnego drzewa, zieloną bluzkę i ranne pantofle aniżeli nowoczesną dżinsową modę, jaką preferowała Gabrysia.
- Tak, mamo. Śpi - odpowiedziała jej córka - Nakarmiłaś ją?
- Tak, niedawno. Mała zaraz zasnęła. Słodkie maleństwo, nie sądzisz? I jaka ona śliczna. Na pewno po mamusi.
Gabrysia niespokojnie dotknęła swojego policzka, jakby przypominając sobie coś i zapytała:
- Mamo, czy twoim zdaniem jestem piękna?
Melania Borejko spojrzała na nią zdumiona jej słowami.
- O co ci chodzi, kochanie?
- Pytam, czy twoim zdaniem jestem piękna, czy też brzydka?
- Kochanie, skąd nagle te dziwne pytania?
- To są normalne pytania. Czy jestem twoim zdaniem piękna?
Melania Borejko załamała ręce, słysząc te słowa.
- Mój Boże, to my mamy twoją córkę i twoje siostry na utrzymaniu, twego ojca w więzieniu, a ty będziesz pytać o takie bzdury? Naprawdę nie masz teraz nic lepszego do roboty?
- Mam, mamo. Po prostu się spytałam - burknęła Gabrysia i wyszła z pokoju.
Wieczorem, gdy brała kąpiel, wyszła powoli z wanny i wycierała się powoli ręcznikiem, stojąc przed lustrem. Gdy to robiła, poczuła nagle nieodpartą pokusę, aby zobaczyć siebie nagą. Dlatego odłożyła ręcznik i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Uśmiechnęła się lekko, po czym delikatnie zaczęła się dotykać. W tamtej chwili musiała sama przed sobą przyznać, że wygląda całkiem dobrze, a nawet więcej, wygląda naprawdę atrakcyjnie. W uszach zadźwięczały jej słowa Piotra, że jakoś się nie dziwi, iż nikt jej nie podgląda w kąpieli. Czyli twierdził, że ona jest brzydka i nieatrakcyjna.
- Sugerujesz, że nie daję powodów, aby mnie podglądać? - powiedziała sama do siebie - No, to jeszcze zobaczymy, ty wstrętny babiarzu i mizantropie. Jeszcze zobaczymy, czy nie daję powodów.

3 komentarze:

  1. Melania Borejko. Chłodna, ponura i zmęczona życiem perfekcjonistka. Jak ja nie lubię tej baby!
    Gabrysia jeszcze zrobi numer Piotrowi i pokaże mu, że jest kimś więcej niż bezpłciową istotą, której żaden facet już nie chce podglądać. Swoją drogą, ta scena, jak ona stoi nago przed lustrem bardzo mi przypomina tę scenę z "Czarnego Mercedesa", jak Marysia Dębska stoi nago po kąpieli przed lustrem i patrzy na swoje ciało i pyta: "I co mi z tego?".
    Piotr jest zakochany w Gabrysi, tylko dopóki jest mężatką, to jej tego nie powie.
    Zabawna ta ich sprzeczka. Najbardziej mnie ubawiło nawiązanie do mojego ulubionego serialu "Doktor Quinn" i tego, że pewien bohater nie podglądał siostry w kąpieli, bo jej nie miał, ale za to kolega miał. He he he.
    Nie ma piękniejszego widoku niż piękna, naga kobieta ociekająca wodą. To bardzo pobudza męskie zmysły. Przypomina to niebo nad nami i konie w galopie, jak śpiewał Robert Gawliński.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział. Bardzo zabawny i sympatyczny. I widzę sporo miłości między naszą uroczą parką. Niby się kłócą, ale widać pomiędzy nimi chemię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że wyszedł Ci dość frywolny rozdział, ale za to bardzo ciekawy.
    Tym razem skupiamy się na osobie Piotra, który podczas nieobecności Maćka wychodzi na spacer, na którym spotyka Gabrysię Borejko-Pyziak, z którą oczywiście w słodki sposób się droczy. Przy okazji dowiadujemy się, w jaki sposób Natalia Borejko złapała zapalenie płuc - kąpała się z koleżankami nago w jeziorze i nie zdążyła się porządnie wytrzeć i zawiał ją wiatr. Gabrysia wspomina także, że były one podglądane przez Roberta Rojka (znanego nam jako Robrojka) i jego kolegę, a gdy się zorientowały, to wybiegły szybko z jeziora i zaczęły się ubierać, nie każda jednak zdążyła się porządnie wytrzeć, więc stąd to zapalenie płuc Natalii. ;) Piotr zwraca uwagę i próbuje usprawiedliwić Roberta, że w wieku 14 lat to normalne, iż interesują go dziewczyny, więc to nic dziwnego, że podglądał koleżanki w kąpieli, co oczywiście oburza Gabrysię, uważającą takie zachowanie za co najmniej nieobyczajne. Piotr odpowiada na to, że Gabrieli pewnie nikt nie podglądał w kąpieli, więc dlatego tak się oburza, na co dziewczyna się obraża, a Piotr zapewne ze słodkim uśmiechem na twarzy wraca do domu.
    Gabriela robi to samo i od wejścia pyta się swojej mamy, czy jej zdaniem ona jest piękna, czym powoduje zdumienie i załamanie u swojej rodzicielki, która nie chce jej odpowiedzieć na to pytanie, uważając, że są teraz ważniejsze sprawy niż poczucie własnej kobiecej wartości u jej najstarszej córki, na co Gabrysia reaguje lekkim oburzeniem. Jednakowoż wieczorem, podczas kąpieli przygląda się swojemu nagiemu ciału i zarzeka się sama przed sobą, że pokaże Piotrowi swoją wartość i udowodni mu, iż kobieta taka jak ona może być piękna i może się podobać. Co moim zdaniem jest bardzo dobrą i słuszną postawą z jej strony. :)
    Rozdział bardzo mi się spodobał, czekam na kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń

Rozdział XXXVIII

Rozdział XXXVIII Coś się kończy, coś się zaczyna Przyjęcie trwało do dość późnej pory, a wszyscy bawili się na nim tak dobrze, jak powinni z...